0
Browsing Category

Wasze śluby

In Wasze śluby

Wesele polsko-słowackie!

exterier (78)

exterier (51)

Dziś nareszcie co nieco z serii Wasze śluby, która, z tego co wiemy, cieszy się dużym zainteresowaniem :) Otóż, chciałabym podzielić się z Wami relacją i wrażeniami ze ślubu i wesela polsko-słowackiego, które odbyło się na Słowacji. Nasi bohaterowie to Magda – rodowita łodzianka, którą los zetknął i zakochał w Słowaku i Rastislav, a w skrócie Rastek. Historia miłosna tej pary zawiera w sobie jeszcze jeden wątek międzynarodowy, mianowicie Państwo Młodzi poznali się w Wielkiej Brytanii i tam spędzili kilka pierwszych wspólnych lat, zanim ostatecznie postanowili osiedlić się w malowniczym miasteczku u podnóża słowackich Tatr.

11768735_10207305232131925_1457490845_o

11777621_10207305231891919_569194293_o

Ach, co to było za wesele! Ale po kolei… Magda zaczęła przygotowywać nas na to, czego można spodziewać się na słowackim weselu na długo przed ceremonią. Opowiadała nam o tamtejszych zwyczajach i „przestrzegała” :) przed jakże integrującą tradycją picia za zdrowie nowożeńców już w drodze z kościoła do sali weselnej (w autokarach – spieszę objaśnić :)). Wiedzieliśmy więc co nas czeka, ale i tak byliśmy całkiem podekscytowani. Dowiedzieliśmy się też na przykład, że wszyscy dostaniemy svadobne pierka, czyli weselne przypinki, które panom wpina się do butonierek, a paniom – gdzie się da :) Przypinają je koleżanki albo kuzynki wszystkim gościom przed ślubem. Wiedzieliśmy również, że na Słowacji dwa, trzy dni przed weselem zaczyna się pieczenie ciast. Do małych pudełeczek pakuje się po kawalku z każdego rodzaju i roznosi się je po rodzinie i znajomych, zapraszając na wesele. Ostatnimi czasy ciasta się raczej zamawia, ale niektóre babcie, ciocie i mamy nadal pieką ciasta na wesele w domach. (Magda wspominała o koleżance, której babcia przygotowała w domu 2500 kawałków ciast :)). Istnieje też zasada: „Z každého rožka troška”, czyli ze wszystkiego po troszku. Tradycyjnie Panna Młoda powinna mieć więc na sobie: coś starego – na wspomnienie panieńskiego życia, coś nowego – początek nowego rozdziału w życiu, coś pożyczonego – symbol miłości i przyjaźni oraz coś niebieskiego – symbol czystości i wierności. Kolejnym zwyczajem jest odobierka, czyli tradycyjne podziękowanie rodzicom Państwa Młodych za ich cierpliwość i troskę. Odbywa się ono zazwyczaj w domu Panny Młodej, do którego przychodzi narzeczony (w przypadku Magdy i Rastka było trochę inaczej, gdyż Panna Młoda była spoza okolicy). Często Pan Młody musi swoją wybrankę najpierw „znaleźć” – rodzina dla zabawy „chowa” ją i proponuje Panu Młodemu inne „męskie” panny młode :)

DSC (064)

Cała ceremonia zaczęła się wczesnym popołudniem. Państwo Młodzi w asyście orkiestry i gości weselnych przybyli do domu Pana Młodego, gdzie miało miejsce całkiem długie błogosławieństwo, w którym brała udział najbliższa rodzina; pozostali goście przy akompaniamencie muzyków oczekiwali pod domem – serwowane były przekąski oraz napoje wyskokowe, a jakże :) Potem wszyscy spacerkiem udaliśmy się do pobliskiego kościoła. Pannę Młodą do ołtarza poprowadził Sean Connery… No dobra, nie do końca tak było… :) Pannę Młodą do ołtarza poprowadził jej Tata, który wielu paniom przypomina Seana :) Msza w znacznej części prowadzona była w języku słowackim; jedynie przysięgę małżeńską Panna Młoda składała po polsku, co było zresztą bardzo wzruszające – taki miks dwóch niby podobnych, ale jednak innych języków łączących się w jedno… Potem, podobnie jak to dzieje się w Polsce, były życzenia i sypanie ryżu oraz płatków róż, co ma symbolizować płodność i zapewnić dużą rodzinę. Następnie zapakowano nas do autokarów, które z jakiegoś powodu zamiast od razu ruszyć, stały w miejscu dobre 3o minut, podczas których częstowano nas smakołykami i polewano zimną wódeczkę :) Tak tak, miły Pan przechadzał się od siedzenia do siedzenia i skutecznie przekonywał do wypicia toastu za zdrowie Młodej Pary. Polacy i Słowacy prezentowali też sobie nawzajem różne weselne przyśpiewki. Jedna z nich brzmiała tak:

DSC (104)

DSC (130)

DSC (211)

DSC (242)

Wysiedliśmy z autokaru w baaardzo dobrych nastrojach i od razu ustawiliśmy się do zdjęcia grupowego – w tle były piękne Tatry i zachodzące słońce…

DSC (326)

A potem byliśmy świadkami kilku słowackich weselnych zwyczajów.

  • Próba sił Pana Młodego,

czyli przenoszenie małżonki przez próg. Pobobnie jak w Polsce, Słowacy przenoszą swoje świeżo upieczone żony przez próg, wchodząc do sali weselnej. Robią to, aby oszukać złe duchy, które mają myśleć, że przeszła tylko jedna osoba. W ten sposób mąż uchroni przed nimi swoją małżonkę.

  • Rozbijanie talerzy

Kiedy Młoda Para wchodzi do sali weselnej, właściciel sali daje nowożeńcom na talerzu do polizania trochę cukru – symbol wielu szczęśliwych chwil w życiu, i trochę soli – znak, że spotkają ich także przykrości. Potem właściciel sali tłucze talerz, rzucając go o podłogę. Pan Młody dostaje do ręki miotłę, a Panna Młoda szufelkę i wspólnie muszą pozamiatać kawałki stłuczonego talerza. Ten zwyczaj ma swoją „zabawniejszą” wersję, gdy zaproszeni goście „pomagają” nowożeńcom, kopiąc odłamki talerza w różne strony.

DSC (320)

DSC (336)

DSC (339)

DSC (333)

  • Polievka je málo slaná, nevesta je nebozkaná”, czyli zupa jest mało słona, panna młoda nie jest całowana

Jedną z weselnych tradycji jest jedzenie zupy (najczęściej rosołu) z jednego talerza. Nowożeńcy są przy tym często związani jednym śliniakiem, a łyżka, którą muszą się wzajemnie karmić jest przedziurawiona. Goście przy tym narzekają, że zupa jest mało słona i proszą nowożeńców, aby „osolili” zupę pocałunkiem.

  • „Wianek zdjąć czy główkę ściąć?”, czyli oczepiny

Chwilę przed redovym tańcem, Pannie Młodej zdejmuje się z głowy „wianek” i zastępuje się go czepkiem, który ma oznaczać, że z Panny Młodej stała się już mężatką.

Ta część była bardzo poruszająca i niejedna z przyjaciółek Panny Młodej uroniła wtedy łezkę. Magda siedziała na stołeczku, a wokół niej chodziły góralki śpiewające pieśni oraz trzy przyjaciółki Panny Młodej-panienki trzymające świece. Tak Magda żegnała się z byciem Panną Młodą i rozpoczynała nowy rozdział – Żona :)

DSC (567)

DSC (559)

  • Redovy taniec, czyli taniec panny młodej

Taniec ten zaczyna się około północy. Każdy, kto chce zatańczyć z Panną Młodą, musi najpierw wrzucić pieniążki do wcześniej przygotowanego garnka albo miski. Wszyscy czekający na swoją kolej tworzą wokół Panny Młodej okrąg, trzymając się za ręce. Mogą przy tym wypić kieliszek wódki weselnej i przegryźć ciastem lub tortem weselnym.

Ja się tutaj troszkę pogubiłam :) Miałam przygotowane pieniążki (swoje i przyjaciółki), żeby zatańczyć redovy taniec. Tak więc tańczyłam w tym kółku, czekając na swoją na kolej, aż tu podchodzi Druhna i wyciąga przede mną miskę na pieniądze. Niewiele myśląc, wrzuciłam więc wszystko, co miałam :), a potem, kiedy rzeczywiście przyszła moja kolej na taniec w centrum koła, nie miałam już co wrzucić :)

DSC (569)

DSC (574)

  • Porvanie panny młodej

Na koniec redovego tańca, gdy już wszyscy goście zatańczą z Panną Młodą, znajomi „porywają” ją, czyli wynoszą z sali weselnej, najczęściej do pobliskiej karczmy lub baru. Symbolizuje to rozdzielenie młodej mężatki od rodzicow i początek jej nowej drogi życia. Potem, gdy mąż odnajdzie żonę, musi zapłacić „złodziejom” wykupne (czyli po prostu płaci w barze za to, co koledzy przez ten czas wypili).
Nowożeńcy do gości na sali wracają już przebrani w wygodniejsze stroje. Suknia ślubna i weselny garnitur już się im nie należą – są mężem i żoną.

Tego ostatniego zwyczaju niestety nie doświadczyliśmy :(, gdyż w pobliżu nie było żadnej karczmy ani baru, czego ogromnie żałowaliśmy, bo porwanie Panny Młodej brzmi bardzo ciekawie ;) Rzeczywiście Państwo Młodzi przebrali się w pewnym momencie w wygodniejsze stroje – Magda nadal wyglądała jak księżniczka – białą suknię zamieniła jednak na seledynkową.

DSC (612)

A potem śpiewy, tańce i hulańce trwały do rana…

Magda i Rastek żyją sobie szczęśliwie w polsko-słowackim małżeństwie, w sielskim miasteczku niedaleko granicy polsko-słowackiej i co rano popijają kawę, zerkając przez okno na szczyty Tatr…

exterier (18)

FotografiaJán Palčo

Konsultacja: Magdalena Tracz – Matalíková (najpiękniejsza słowacka Polka ever :))

In Wasze śluby

Kasia i Rafał

KasRaf-78

Sporo czasu minęło od kiedy ostatni raz zamieszczałyśmy zdjęcia z prawdziwego ślubu i wesela… To duży błąd :) Spieszymy, żeby go naprawić, dlatego dziś na weddingfairy.pl relacja ze ślubu pięknej, zgrabnej i powabnej pary – Kasi i Rafała. Do zdjęć, jak to ma u nas zwykle miejsce w kategorii Wasze śluby, dołączamy obszerne informacje dotyczące wszelkich podwykonawców i szczegółów ceremonii, które cudnie spisała dla nas dzielna Panna Młoda. Zdjęcia autorstwa Sergiusza Pęczka.

KasRaf-3

KasRaf-6

KasRaf-10

KasRaf-13

KasRaf-14

KasRaf-16

KasRaf-20

KasRaf-21

KasRaf-23

KasRaf-31

KasRaf-35

KasRaf-37

KasRaf-39

KasRaf-47

KasRaf-53

KasRaf-55

KasRaf-69

KasRaf-71

KasRaf-81

KasRaf-82

KasRaf-121

KasRaf-124

KasRaf-164

KasRaf-185

Sala: Dworek AMBER, ul. Kolumny 132, Łódź (www.dworek-amber.pl)

„Salę wybieraliśmy w oparciu o cztery kryteria: sala jadalna miała być połączona z częścią taneczną, ogród, parkiet na podłodze (a nie królująca terakota – brrr) i najtrudniejsze do spełnienia – miało nie być „obciachowo” :) Dworek Amber, jako jedyna wśród dostępnych w interesującym nas okresie sal, spełniał je wszystkie. Współautorem sukcesu tej nocy był niewątpliwie manager Sali – pan Robert, który służył swoim doświadczeniem zarówno podczas przygotowań, jak i dyskretnie czuwał podczas samego wesela.”

Zespół muzyczny: FRACTION (www.fraction.com.pl)

„Wesela nieodzownie kojarzyły mi się z błyskającym niewybrednym żartem wodzirejem przygrywającym na akordeonie w rytm przeżuwanego schabowego oraz przebojami znanymi z niedzielnej listy przebojów telewizji Polsat. Kilka lat temu byłam na weselu, na którym bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie oprawa muzyczna. Kolejny raz z zespołem Fraction spotkałam się na weselu przyjaciółki i znów świetnie się bawiłam. Kiedy planowałam własny ślub o żadnym innym zespole nie było już mowy :)”

Fotografia: Sergiusz Pęczek (www.manufakturafotografii.pl)

„Zależało mi na naturalnych, reportażowych zdjęciach oddających klimat dnia. Wybrałam fotografa, którego zdjęcia ze ślubu znajomych bardzo mi się podobały. Pomocna była tez rada przyjaciółki, żeby zrobić sobie zdjęcia z rodzicami i dziadkami przed wyjściem fotografa z imprezy – dzięki temu najbliżsi cieszą się pięknie oprawionymi zdjęciami z tego dnia :)”

Film: Michał Sierszak (wpaskifilm.pl)

„Na filmie zależało Panu Młodemu, ja w głowie miałam stereotypowy 3 godzinny weselny dokument z podchmielonymi alkoholem gośćmi w roli głównej, serwowany przez rodziców młodych jako deser do niedzielnych obiadów. Nie żałuję, że dałam się jednak przekonać, film ma 30 minut, wartką akcję, „naszą” muzykę i świetnie oddaje klimat tego dnia. I przyznaję – sama serwuję go wszystkim naszym gościom :)”

Tort: „o smaku owoców leśnych zamawiany przez Dworek Amber – był tak pyszny, że żałowaliśmy, że zjedliśmy tylko po kawałku :)”

Oprawa kwiatowa: Salon Rokoko, Łódź (www.rokoko.net.pl)

„Z polecenia przyjaciółki. Z katalogu wybrałam dwa typy, z których jeden okazał się właśnie jej bukietem ślubnym (zupełnie go nie pamiętałam!). Oczywiście wybrałam ten drugi (przy nieocenionej pomocy mojej osobistej florystki Marty) :)”

Suknia ślubna: Sweetheart 6007, Salon „Najna”, Łódź, ul. Jaracza

„Wybór sukni był drogą przez mękę… Wizja sukni idealnej została poddana surowej krytyce w konfrontacji z przymiarkami w salonach i próbą dopasowania do figury i karnacji. Wymarzona minimalistyczna prosta suknia, przegrała z księżniczką i warstwami tiulu. Pomogły jak zawsze nieocenione przyjaciółki cierpliwie czekające i głosujące przed przymierzalnią :)”

Buty: Sala, kolor nude

Biżuteria: kolczyki i bransoletka Apart, a obrączki zrobiliśmy sobie sami :) – Wasze Obrączki (www.waszeobraczki.pl)

Makijaż i fryzura: Pracownia Urody, ul.Orla 13 Łódź

Strój pana młodego: garnitur Pako Lorente, buty Gino Rossi

Pierwszy taniec: Długo szukaliśmy oryginalnego walca, a stanęło na narzeczeńskim szlagierze ze szkoły tańca – Nora Jones ?Come away with me?.

Zaproszenia: Loveprints (www.loveprints.pl)

Prezenty dla rodziców: młode dęby wraz z pamiątkowymi tabliczkami z naszymi imionami i datą ślubu – dla potomnych :) (www.drzewkonaprezent.pl)

Samochód: pożyczony od dziadka Panny Młodej

Złota myśl panny młodej: „Nigdy nie byłam typem romantyczki marzącej o białej sukni i klasycznym weselu, a myśl o ceremonii ślubnej zawsze przywodziła mi na myśl stres, presję rodziny, konflikty, masę konwenansów i zdenerwowanych młodych odgrywających swoje wyuczone role. Pokornie jednak przyznaję, że wcale nie taki diabeł straszny jak go malują :) Owszem same przygotowania do ślubu są dość czasochłonne i zdarzają się spięcia z bliskimi, którzy niekoniecznie dzielą naszą wizję… Jednak przy zachowaniu zdrowego rozsądku oraz trzymaniu się zasady, że to nasz dzień i to przede wszystkim my musimy się czuć wtedy dobrze, udało nam się zorganizować i przeżyć najpiękniejszy dzień oraz najlepszą imprezę w naszym życiu :) I, według relacji najbliższych, nie tylko nam się podobało :).”

Watch Fifty Shades Darker (2017) Full Movie Online Streaming Online and Download

In Wasze śluby

„Od Zera do Bohatera” part 3 – ucieczka na Mauritius!

I znowu po dłuższej przerwie wracamy do naszego cyklu  „Od Zera do Bohatera”, czyli przygotowania do ślubu krok po kroku. Od ostatnich wpisów sporo zmieniło się w życiu naszej bohaterki :) Ślub oczywiście nadal aktualny, data też się zgadza, narzeczony ciągle ten sam. Co więc się uległo zmianie? Otóż, przyszli państwo młodzi postanowili „iść pod prąd” i zamiast tradycyjnego ślubu i wesela, mają zamiar dokonać tzw. „elopement”, czyli po prostu uciec i powiedzieć sobie „tak” w egzotycznych okolicznościach przyrody, na piaszczystej plaży na Mauritiusie! Westchnięcie samo ciśnie się na usta… Ehh…

Plan cudny, przygotowania w toku. Przyszła panna młoda w tym momencie usilnie szuka wyjątkowej sukni, która będzie ładnie prezentowała się na białym piasku oraz komponowała się z turkusem wody i błękitem nieba. My mamy zamiar jej w tym pomóc, więc już wkrótce na weddingfairy.pl zaprezentujemy nasze propozycje „plażowych” sukni ślubnych. A tymczasem kilka zdjęć z raju…

Mauritius

beaches-mauritius-wallpaper

Mauritius

beautiful-mauritius-island

mauritius4

In Wasze śluby

„Od Zera do Bohatera” part 2 – historia pierścionka zaręczynowego

Dziś na weddingfairy.pl po długiej przerwie wracamy do cyklu „Od Zera do Bohatera”. W części drugiej przygotowań do ślubu i wesela, poznamy historię pierścionka zaręczynowego naszej bohaterki –  Zuzi. A więc do rzeczy…

Kamień, który zdobi pierścionek Zuzi pochodzi oryginalnie z Amsterdamu, natomiast sama historia pierścionka rozpoczyna się w 1926 roku w Londynie, gdzie polski dyplomata kupuje go dla swojej ukochanej. Już w Polsce, oświadcza się, zostaje przyjęty i następuje huczne, polskie wesele. Małżonkowie żyją sobie w szczęściu i zdrowiu do 1939 roku, kiedy to, po wybuchu II wojny światowej, decydują się na emigrację i osiedlają się na stałe w Anglii. Żyją spokojnie, na świat przychodzi dwójka ich dzieci. Czas płynie, aż w latach sześćdziesiątych syn pary – wykładowca na jednym z angielskich uniwersytetów, zakochuje się na zabój w swojej studentce – Polce i postanawia wraz z nią wrócić do Polski. W prezencie od matki otrzymuje jej pierścionek zaręczynowy; zaraz potem oświadcza się i po ślubie wraz z małżonką przybywa do naszego kraju. I znowu, para żyje tu sobie w małżeńskim szczęściu aż do jego śmierci. Ponieważ nie mają potomstwa, ona postanawia oddać pierścionek do komisu i prosi, aby opowiedzieć jego historię. Chce, aby osoba, która kupi pierścionek wiedziała, że jak dotąd wszystkie małżeństwa nim zaręczone były bardzo szczęśliwe… Tam znajduje go K., który szuka czegoś wyjątkowego dla swojej przyszłej narzeczonej. Urzeka go i pierścionek i jego historia. Kupuje go i oświadcza się Zuzi w restauracji. Ona się zgadza. Ciąg dalszy nastąpi… :)

Pierścionek zaręczynowy